Żywot zasłużonego szlachcica z Proszówek

Życie wielu postaci historycznych zachęca  badaczy dziejów do pracy twórczej i naukowej. Wiek dziewiętnasty posiada sporą historiografię, poszczególne postaci mają opracowania biograficzne, istnieją zbiory bibliografii. Nie było dotąd monografii człowieka, który żył w dwóch epokach; był romantykiem i pozytywistą, osobą niespokojną, wiecznie poszukującą.

Zmieniającym z czasem poglądy szlachcicem o staropolskiej i tradycyjnej konfiguracji i mieszczaninem w nowoczesny sposób myślącym o handlu czy ekonomii. Rewolucjonistą i radykałem z okresu powstania listopadowego, mającym później okres współpracy z wolnomularstwem (by nie powiedzieć z masonerią) i - w tzw. kwiecie wieku - współtwórcą idei ultramontanizmu, czyli konserwatywnej ideologii wspierającej papiestwo w utrzymaniu władzy duchowej i świeckiej. Rolnikiem i aktywnym twórcą związku ziemian, również działaczem gospodarczym umiejętnie wykorzystującym wiedzę zdobytą podczas przymusowej emigracji. Handlowcem i hurtownikiem, działaczem samorządu miejskiego i parlamentarzystą. Pisarzem, publicystą i autorem wielu prac popularyzatorskich w wielu dziedzinach. Działaczem oświatowym i współtwórcą wielu akcji charytatywnych.

Dopiero kilka tygodni temu ukazała się w Wydawnictwie Uniwersytetu Rzeszowskiego monografia Jerzego Kuzickiego pt. Orężem i pracą. Zycie i działalność Walerego Wielogłowskiego (1905-1865) jako tom 19 serii „Galicja i jej dziedzictwo” redagowanej przez zespół pod przewodnictwem, profesora Włodzimierza Bonusiaka

Walery Wielogłoski urodził się 6 grudnia 1805 roku w Proszówkach, majątku swojej babki Józefy z Badenich. Nadano mu drugie imię – Mikołaj, na cześć świętego, w którego dniu przyszedł na świat, oraz imię trzecie – Napoleon, na wzór wielu ówczesnych rodzin ziemiańskich, jako wyraz nadziei patriotycznych i niepodległościowych.. Chrzest odbył się w kościele pod wezwanie, św. Joachima w pobliskich Krzyżanowicach i był sprawowany przez ks. Ambrożego Żabińskiego. Znani są rodzice chrzestni –Teresa i Pasparus Wielogłowscy oraz Teofila i Michał Podkowscy z Młodzian. W Bibliotece PAU w Krakowie, w papierach osobistych Walerego Wielogłowskiego znajduje się odpis metryki chrztu.

Jerzy Kuzicki podaje legendarne dzieje rodu zgodną literaturą historyczną. Za protoplastę uważano Ottona z Wielogłów na Ziemi Sądeckiej, również właściciela sąsiedniego Wielopola. Dobra te miał otrzymać za poparcie Bolesława Wstydliwego w walce z Władysławem Opolskim. Pełnił wiele ważnych urzędów: podkomorzego i następnie cześnika krakowskiego i sandomierskiego oraz wojewody sandomierskiego (od 1284).

Tezę tę odrzuca Janusz Kurtyka twierdząc, że uważany za protoplastę rodu pieczętującego się herbem Stary Koń Otto (zmarły około 1305) roku mógł być jedynie przodkiem po kądzieli. Początki rodu – zdaniem mediewisty, który jest ostatnio bardziej znany ze starań o szefostwo Instytutu Pamięci Narodowej – związane są z Sułkiem z Niedźwiedzia, wymienianym w orszaku Kazimierza Sprawiedliwego już w drugiej połowie XII wieku. Kurtyka wywodzi z podgorczańskiego Niedźwiedzia historię rodów Wielogłowskich, Wielopolskich i Szafrańców.

Gdyby przeskoczyć z średniowiecza w wiek dziewiętnasty można dostrzec inną zbieżność Niedźwiedzia z podbocheńskimi Krzyżanowicami. W obu parafiach występuje chłopskie nazwisko Smaciarz: w wiosce Badenich-Wielogłowskich, w Proszówkach i Porębie Wielkiej (bardziej znany z literackiego pseudonimu Władysław Orkan). Warto byłoby też zbadać peregrynacje drewnianych ołtarzy w obu kościołach podobnych do ołtarzy bocznych od Świętej Anny w Krakowie, przeniesionych stamtąd w XVII wieku. Drewniany kościółek z Niedźwiedzia spłonął ale dokumenty zapewne istnieją. Ciekawym jest fakt jaką drogę musiały pokonać wytwory rzemiosła religijnego aby znaleźć się w tak odległych miejscach Małopolski. I z jakiej przyczyny zdobiły drewniane świątynie w tych a nie innych miejscach.

Jerzy Kuzicki prześledził starannie dzieje rodu z Wielogłów, pisze o zasługach, patriotycznych tradycjach, religijności. „Józef, dziadek Walerego Wielogłowskiego, pan na Olszanach, Bolowie, Proszowie (czy aby nie chodzi tu o Proszówki?) i Nadwozie, zrobił karierę w ostatnich latach Rzeczpospolitej. Wychowany w kolegium jezuickim, w 1766 roku odziedziczył po ojcu urząd stolnika wołyńskiego i następnie starostwo Olszańskie. W tym samym roku poślubił Józefę z Badenich (1742 - 1918) herbu Bończa, córkę Sebastiana (ok.1718 -1779), sędziego Wielkorządców Krakowskich i Marianny z Lisowskich(zm. W 1972).”

Józef Wielogłoski był posłem, podczas Sejmu Wielkiego popierał konstytucję 3 maja. Kiedy król Stanisław August Poniatowski przystąpił do konfederacji targowickiej odesłał mu swoje ordery. Małżeństwo z córką Sebastiana Badeniego i przejęcie po śmierci teścia urzędu sędziego Wielkorządców Krakowskich (czyli dóbr królewskich wydzielonych dla utrzymania monarchy) pozwoliły mu nabyć majatek w Zborowie w powiecie Wiślickim, w województwie Sandomierskim.

Matka Walerego była według relacji współczesnych „niezwykle piękną kobietą”. Pochodziła też z Wielogłowskich, stąd jej małżeństwo z dużo starszym kuzynem Ignacym musiało uzyskać dyspensę papieską. Potomek urodzony w Proszówkach był jedynym dzieckiem z tego małżeństwa, pierwsze dziecko zmarło tuż po urodzeniu w Zborowie. Stąd być może pomysł przeniesienia rozwiązania do babki pod Bochnię.

W Proszówkach spędził przyszły pisarz, księgarz i wydawca pierwsze dziesięć lat życia. „Rodzinna i ciepła atmosfera panująca w tym domu (…) była głównie zasługą jego babki. Józefa z Badenich Wielogłoska - pisze Jerzy Kuzicki - jak wynika z wspomnień wnuka, stanowiła typ matrony polskiej. Starała się ona zaszczepić staropolski klimat klimat olszańskiego i zborowskiego dworu na gruncie proszowskim. Religia, patriotyzm, oddanie rodzinie i bliskim ludziom były głównymi cechami jej charakteru i wyznacznikiem postawy życiowej (…).

Dwór w Proszowach należał do tradycyjnych siedzib szlacheckich. Właścicielka starała się tu zachować zwyczaje i kulturę szlachecką wyniesioną z domu rodzinnego (…). Była to tradycja kultywująca życie rodzinne, sąsiedzkie i starodawną gościnność. Wydaje się, że postawa starościny Olszańskiej była dość typowym przykładem zachowania szlachty polskiej, która po tragedii rozbiorów zwróciła się ku życiu domowemu. Siedziba szlachecka stała się teraz namiastką ojczyzny. Dom Wielogłowskich posiadał liczne koligacje rodzinne wśród szlachty galicyjskiej, przede wszystkim: Badenich,, Popielów, Gostkowskich. Przyjeżdżały tutaj dzieci i wnuki, przebywali bliscy i dalsi krewni. Hucznie obchodzono wszelkie uroczystości rodzinne, w czasie których ucztowano, opowiadano dykteryjki, anegdoty i debatowano o polityce. Wspominano lata konfederacji barskiej, powstanie pod wodzą Tadeusza Kościuszki i czasy Legionów. Wszakże w Pierzchowcu niedaleko od Proszówek, w okolicach Bochni, mieściło się gniazdo rodzinne wodza Legionów Polskich – gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Żywo reagowano na wszelkie wieści dochodzące zza kordonu granicznego. Z dużą nadzieją powitano utworzenie Księstwa Warszawskiego. Z entuzjazmem przyjęto zajęcie Galicji przez wojska księcia Józefa Poniatowskiego. Nadzieje na niepodległość jednak nie spełniły się, ponieważ Proszówki wraz z pobliską Bochnią w wyniku układu w Schonbrunn pozostały w rękach austriackich, wchodząc w skład tzw. Starej Galicji. Walery Wielogłoski wychowywał się w Proszówkach w dość szczególnej atmosferze”

Większość tych informacji zaczerpnął autor monografii z książki Walerego Wielogłowskiego Zwiady świata i ludzi. Dom mojej babki wydanej w Krakowie w 1856 roku. Badacze historii bocheńszczyzny powinni sięgnąć też po drugi to zbeletryzowanych wspomnień wydanych już po śmierci autora, w 1871 pod tytułem Kraków przed czterdziestu laty. Może warto rozważyć wydanie tych wielce znaczących dowodów naszej historii regionalnej z myślą o współczesnym czytelniku. Warto porównać tamtejsze zabawy z dzisiejszymi psotami najmłodszych, tamtejszą topografie, przyrodę. Wielogłoski często wspominał swoje wędrówki po pobliskiej Proszówkom Puszczy Niepołomickiej, zabawy nad brzegiem Raby i kąpiele w starym korycie rzeki nazywanej Rabiskami. Taka lektura może i dziś być pouczającą oraz interesującą.

 

Tadeusz Skoczek


<< powrót
Nowości wydawnicze
Powstanie Styczniowe
Aktualny numer

© Ziemia Bocheńska 2010, created by golin gfx by bopp